Strzeżonego Pan Bóg strzeże…


Zarówno wszystkie koty dorosłe, jak i kocięta, są otoczone naszą miłością i opieką od pierwszych dni. Chuchamy i dmuchamy na nasze Skarby. Stosujemy profilaktykę. Regularnie poddajemy badaniom rodziców naszych dzieci, także genetycznym. Karmimy najlepszą karmą, socjalizujemy, wspomagamy odporność, dbamy…

Ale żaden rozsądny hodowca nie zagwarantuje, że kociak nigdy na nic nie zachoruje. Że nie ulegnie wypadkowi. Że nie zaginie. Trzeba pokory wobec życia, by to przyznać… Kot ma prawo zachorować. Jak człowiek, jak pies, jak każdy jeden gatunek. Niezależnie od rasy i pochodzenia – ma prawo zachorować. I na pewno na którymś etapie swojego życia – zachoruje. Opiekun ma obowiązek być tego świadomym, i ma obowiązek kota leczyć. Hodowca natomiast ma obowiązek być mu wsparciem. Również w sytuacji najtrudniejszej, czyli jeśli leczenie, mimo najszczerszych chęci, nie przyniesie rezultatu. Bardzo bym chciała żeby nie istniały choroby i wypadki, ale niestety… istnieją. I jeśli przydarzy nam się kiedyś choroba lub wypadek, kota trzeba leczyć. Zdiagnozować, wyleczyć, czasem podjąć rehabilitację… A to kosztuje.

Oficjalnie zawiadamiam, że od dziś wszystkie nasze kocięta wyjdą do nowych domów z polisą ubezpieczeniową TU Europa, za pośrednictwem PetSpot.

Zakres ubezpieczenia obejmuje:

  • koszty leczenia, zabiegów, zakupu lekarstw, badań
  • koszty dojazdu weterynarza
  • koszty uśpienia z konieczności
  • świadczenie z tytułu śmierci zwierzęcia (do wartości zakupu – max. 3 tys. zł)
  • brak franszyzy i udziału własnego

wskutek nieszczęśliwego wypadku lub nagłego zachorowania oraz:

  • odpowiedzialność cywilną za szkody wyrządzone przez zwierzę osobom trzecim.

Umowa kupna-sprzedaży naszego Kociaka będzie obejmować także cesję tego ubezpieczenia na nowego Nabywcę.

Życzę, aby nikt nigdy nie musiał korzystać z ubezpieczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *