Moje duże maleństwa 2


9 tygodni jak z bicza trzasnął. Niedawno się urodziły, a już powoli zbliża się czas, kiedy będzie trzeba się z nimi rozstać. I oczywiście rozterka – no jak to już… A może ich nie dawać? A może  niech zostaną? Każde kocię piękne, każde mądre, każde takie kochane… Człowiek przyzwyczaja się do nich baaardzo, a później bardzo trudno je pożegnać. Rozróżniam je po ciemku, po tupaniu, po pomrukach, mlaskach, przyjdzie do mnie w nocy któreś a ja wiem które… Czyste szaleństwo.

Zabawy od 3-4 rano nas nie budzą, nawet jeśli taki tabun przetoczy się po nas w gonitwie, uodpornieni jesteśmy. Ale raz budzi mnie coś. Nie wiem co. Cisza jak makiem zasiał, świta. Otwieram oczy i widzę z 3 cm uśmiechniętą mordkę. Słyszę radosne „Grrrym!” Co chciałeś Amonku? „Grrrym!” Zakładam okulary, rozglądam się. No tak. Miska pusta. Naczelny głodomor coś by zjadł. Nasypałam, ale w głowę zachodzę, kiedy one zdążyły wrzucić w siebie pół kilo karmy? Wieczorem miska była pełna. Rzut okiem na fotel – śpią jak susły. Atylla na dźwięk wsypywanego jedzonka zrobił koci grzbiet, przeciągnął się, ziewnął i łaskawie dołączył do Amona. Apis otworzył oczka, pomyślał chwilkę, westchnął i usnął znów. Aria przewróciła się z boku na grzbiet, wyciągnęła łapiątka, tylne sadowiąc centralnie na głowie Anthei. Anthea wcisnęła się mocniej w futro Alvina, a Alvin nawet uchem nie strzygnął – pogrążony głęboko we śnie.

Mają swoje przyzwyczajenia, ulubione zabawy i zabawki, upatrzone miejsca do snu i pozycje wyjściowe do napadów na rodzeństwo. Aria lubi kocyki. Czy na fotelu, czy na łóżku, byle kocyk był. Za piłeczkami nie przepada, za to za wędkami, patyczkami biega jak szaleniec. Alvin lubi spać tam, gdzie da się „zapaść” lub czymś owinąć. To chyba jedyny kot, który lubi kocie legowiska. Najlepiej w pobliżu okna, bo Alvin pasjami ogląda świat, przy okazji kontemplując budowę ciała owadów różnych. Kot polujący – zdarza się że zastyga w bezruchu a za chwilkę cap – i po musze. Reszta kociąt nawet nie zauważy co się właściwie wydarzyło. Ulubiona zabawka – mysz. Grzechocząca. Ale piłeczką też nie pogardzi. Anthea śpi w łóżku. Lub na fotelu. Charakter taki sam jak Arii – w bójki się nie wdaje, patyczek pogoni, piłeczkę poodbija. Amon, Atylla i Apis generalnie śpią tam, gdzie padną. To nasi trzej muszkieterzy. Pełni werwy i pomysłów. Zabawki – wszystkie. Skakanie z czterech łap na grzbiet zaskoczonego rodzeństwa to już norma. A później gonitwa, bo „naskoczony” gania „naskakującego”. Zresztą przez te swoje pląsy i hopsy co i rusz ładują się w jakieś tarapaty. Amon raz się na mnie śmiertelnie obraził, bo się tak wypaćkał, że musiałam go wykąpać. Później co wchodziłam do pokoju to równo wiał pod zasłony i tylko zerkał spod nich czy oby nie idę w jego kierunku. Przykro mi było nawet, bo jak to, mój pluszak kolankowy mnie nie lubi…  A wieczorem już tak się zapędził, że wyhamował 20 cm przede mną, spojrzał czujnie, powiedział „Grrrym!” i po jego mince już było widać „Miałem się na ciebie gniewać, ale zapomniałem za co… Przytulisz?”. I myk, już mam Amona na kolanach. Kamień z serca! Zresztą kolankowość kotów się zmienia, raz mnie oblega jedno, raz drugie, czasem dwoje na raz, różnie. Brytyjczyki to nie są kotki kolankowe, nabierają masy, rosną i mało im wtedy już wygodnie, dlatego bardzo lubię takie małe „nakolanniki” jeśli tylko mają ochotę na takie mizianie. Najczęściej już od kocięcia nie wykazują chęci włażenia na człowieka, choć wtedy chętnie układają się tuż obok. Tak ma Aria, Anthea, Alvin.

Maluchy rosną, trójwymiarowo. Waga w wieku 9 tygodni:

Aria – 1050

Apis – 1250

Atylla – 1307

Anthea – 1120

Amon – 1250

Alvin – 1120

I garść zdjęć :)


Odpowiedz na „ParenoAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 komentarzy do “Moje duże maleństwa